Jesienna edycja Restaurant Week 2017r- degustacja w Questa

Okazji do świętowania jest wiele, a jak jej nie ma, to Polak zawsze coś wymyśli i takową okazję znajdzie 🙂 A gdzie dobrze świętować podczas Restaurant Week? Ja osobiście polecam Restauracja Questa w hotelu Q Hotel.
Jak już wcześniej wspomniałam, po raz kolejny mam przyjemność być ambasadorką festiwalu najlepszych restauracji Restaurant Week Polska. Festiwal rusza 20 października i trwać będzie do 31 października. Jednakże, już teraz możecie rezerwować stoliki na stronie www.restaurantweek.pl.
Wczoraj jako ambasadorka wydarzenia mogłam przetestować dla Was festiwalowe menu w restauracji Questa i muszę powiedzieć, że było zaskakująco pysznie.
Właściwie słowo „zaskakująco” często występuje podczas moich recenzji. Pomimo często dziwnych nazw dań, łączenia różnych składników, smaków, przypraw to w efekcie wszystko kończy się „zaskakująco” pozytywnie. Tak też było wczoraj podczas degustacji w Questa – raj dla podniebienia 🙂
 
Restauracja Questa może bardzo dużo zaoferować swoim gościom. Niestety lokal jest trochę „schowany” w swoim hotelu i mało widoczny dla gości z zewnątrz. Przypuszczam, że każdy mijając restaurację hotelową, myśli, że można w niej zjeść tylko będąc gościem hotelowym… nic bardziej mylnego, a Ty Wrocławianie wiele tracisz! Sama żyłam w takim przekonaniu i jakże dobrze, że takie restauracje, na wysokim poziomie kulinarnym, pokazują się podczas festiwalu Restaurant Week.
Sama restauracja wygląda bardzo elegancko, regały z winami, piękne stoły-być może, niektórych może to odstraszyć, pomyślicie, że zbyt fancy, ale BANG! Ponownie zderzenie z rzeczywistością. Przeglądałam kartę dań poza Restaurant Week i muszę przyznać, że karta jest prosta, nie ma tysiąca dań w których się gubisz. Ceny rozsądne, a dania bardzo ciekawe, lecz nie udziwnione. Każdy znajdzie coś dla siebie. To co muszę podkreślić, to bardzo, ale to bardzo miła obsługa i profesjonalna! Każde danie ładnie przedstawione, dobrze dobrane wina do dań- pełna klasa. Chodzę po wielu restauracjach, spotykam się z różną obsługą: miłą, ciepłą, profesjonalną, nie ogarniętą lub nawet naburmuszoną, że muszą w ogóle podejść do gościa… 😉 Ale są takie restauracje, które to wszystko przebijają na łeb na szyję i zdaję sobie sprawę, że to wszystko dzięki konkretnym osobom. W tym przypadku trafiłam na super kelnera Krzysztofa:), którego pozdrawiam
Przejdę jednak do konkretów i dań, które na Was czekają:
– Przystawka była w postaci zupy: krem z wędzonych pomidorów, mus z awokado, grzanki żytnie, kwiaty jadalne, mikro groszek, puch z oleju z pestek dyni. O tak, to nie była zwykła pomidorowa… niech Wam to nawet na myśl nie przychodzi. Wędzone pomidory to było dla mnie całkiem nowe i pozytywne doznania smakowe! Ważne, że restauracja sama wędzi pomidory. Pomimo wyczuwalnego smaku wędzonych pomidorów, to zupa była zrównoważona smakowo, obawiałam się,że może być przez to zbyt kwaśna, ale kilka łyżek i rozwiałam swoje wątpliwości. Przypuszczam, że dodanie oliwy z pestek dyni delikatnie złagodziło smak zupy. Super!
– Danie główne:
Policzki wieprzowe w soku jabłkowym, skorzonera, miód, czarnuszka, puree z pieczonego topinamburu, pęczotto grzybowe – Połączenie kaszy z grzybami to strzał w dziesiątkę. Intensywne doznania smakowe z lekką nutą słodyczy w postaci miodu na skorzonerze to ekstra połączenie. Podoba mi się to, że restauracja wskrzesza zapomniane już trochę warzywa. Jeżeli chodzi o puree z topinamburu to, hmmm jestem fanką tego warzywa, także tutaj, w tym przypadku ocena jest bardzo subiektywna 😉 Puree smakowało fantastycznie. Mięso – moje kubki smakowe zostały zaskoczone glazurą na mięsie, marynatą z soku jabłkowego… bardzo ciekawe, a mięso było delikatne.
– Na końcu wisienka na torcie 😉 Ponoć deser jest najważniejszym posiłkiem 😉 , nie będę z tym polemizowała 😀
Na deser otrzymaliśmy fondant czekoladowy z prawdziwej, belgijskiej czekolady, gałka lodów – sorbet limonkowy z dodatkiem mięty, sos malinowy i pokruszona beza.
Jedno słowo: Sztos! Jak tylko fondant wylądował na stole, to w nasze nozdrza uderzył intensywny zapach gorącej, gorzkiej czekolady! Deser idealny, czekolada lekko płynna, intensywna w smaku, nie za słodka. Lody…ja się zachwycałam, smakowały jak mohito 😉 reszta dodatków idealnie uzupełniała główne smaki deseru
Podsumowując, polecam Restauracja Questa. Nawet jeżeli nie uda się Wam jej odwiedzić podczas Restaurant Week Polska, to warto sprawdzić ich menu przy najbliższej okazji. Lubię chodzić do restauracji, w których widać pasję do jedzenia, gotowania i karmienia swoich gości, a to właśnie znajdziecie w Questa.
Jak wiecie, zawsze rzetelnie recenzuję restauracje i jedzenie. Piszę, jak coś mi nie pasuje, albo jak coś nie gra w jedzeniu. Tutaj nie ma kolokwialnie mówiąc, czego się przyczepić. Nie zrażajcie się eleganckim wyglądem, nie oceniajcie książki po okładce. Wejdźcie, przekroczcie próg hotelu, a przekonacie się jak miło mogą Was przywitać ludzie, chętnie odprowadzić do stolika, opowiedzieć o potrawach i porządnie nakarmić 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *